• Wpisów: 106
  • Średnio co: 5 dni
  • Ostatni wpis: 106 dni temu, 22:08
  • Licznik odwiedzin: 1 133 / 598 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
kalimera
 
Zapach wody kolońskiej na policzku, lekki szorstki zarost, szerokie barki i klatka, przechodząca eleganckimi wcięciami w tyłek, którego kształt odzywa się dreszczem, przebiegającym niczym prąd wzdłuż mojego kręgosłupa, siła, z którą się nie obnoszą, ale która uwolniona w danym momencie jest niezwykle podniecająca... Mocne ręce, umięśnione przedramiona, włosy na skórze rąk, twardy brzuch... Faceci. Fascynujące stworzenia. Kiedy patrzę na niektórych z nich, czuję się jak przed wystawą cukierni, z tymi wszystkimi wspaniałościami, których nie wolno mi dotknąć.
I zapachy... Upajam się nimi. Nie ma jak zapach męskich perfum o poranku. Wtedy jest najbardziej intensywny. Czasami działa to na mnie jak narkotyk. Podążam za źródłem zapachu, by móc się nim upajać chwilę dłużej...
Wczoraj w nocy przyjmowałam poród suki. Niestety szczenię zaklinowało się w miednicy i nie było szans, by przeszło dalej. Byłam zmuszona wezwać S., by przeprowadził zabieg. Było mi strasznie głupio budzić go przed świtem, niemniej jednak było warto. Bo S. tego dnia miał na sobie niesamowite perfumy... Stałam więc sobie po drugiej stronie stołu operacyjnego, upajając się jego zapachem.
Dziś składałam życzenia P. Standardowe "pocałunki życzeń" - policzek do policzka - i zapach jego wody kolońskiej znalazł się na mnie. Czułam go jeszcze przez dwie godziny. To były piękne dwie godziny:). Tak... Faceci to niesamowite istoty...
 

kalimera
 
Nauka jazdy. Siedzę sobie wygodnie za kierownicą, silnik mruczy cicho, z tyłu kolega kursant, zaś instruktor na zewnątrz reguluje właśnie płatność za paliwo. Radiowy głos informuje: "Zapytano xx kobiet, czy zgodziłyby się oddać 10 punktów swojego IQ, żeby być piękniejsze i zdecydowana większość odpowiedziała twierdząco." Ja i kolega kursant śmiejemy się serdecznie. Kiedy instruktor wsiada, zagajam do niego niefrasobliwie:
- Słyszał Pan, Panie Instruktorze? Baby wolą być głupie, niż brzydkie.
- Co?
- No w radiu mówili, że baby wolą być głupie, niż brzydkie.
- Ja pierdolę... - odpowiada Pan Instruktor i wpada w zadumę nad tym światem.
- Całkowicie się z Panem zgadzam. - odpowiadam.
Po czym rozpoczynamy rozmowę nad sensem istnienia...
 

kalimera
 
Jaki typ faceta bardziej intryguje? Potulny baranek, czy charakterny wilczek? To w zasadzie pytanie retoryczne. Jednak prawdziwie podniecającym jest połączenie tych dwóch typów. Patrzę na niego przez krótką chwilę. Na pierwszy rzut oka zwyczajny, choć przystojny. Wygląda trochę jak połączenie artysty z cherubinem. Gdybym miała wyobrażać sobie, jak wyglądają anioły, strzegące bram raju, te które w swoich męskich, a zarazem delikatnych dłoniach dzierżą połyskujące miecze, jeden z nich mógłby mieć właśnie twarz Wilka. Kręcone włosy o niezwykle jasnym kolorze, okalające pociągającą twarz o delikatnych rysach, lecz drapieżnych oczach. Dłonie artysty. Piękno, ale z ukrytą siłą. Bowiem gdyby ktoś miał oceniać Wilka tylko na podstawie pierwszego wrażenia, bardzo by się pomylił. Ta druga, wilcza natura, ujawnia się w przebłyskach, w subtelnych niuansach. W końcu postanowiłam poszperać trochę w niezawodnym Internecie i trafiłam na więcej.

Wiem, że mi nie wolno, ale jednak wyobrażam sobie, jak w czarno-białej stylizacji tańczymy ze sobą tango. On we fraku i czarnych, skórzanych rękawicach, z twarzą ukrytą w półmroku, z połyskującymi, wilczymi oczami... I ja, w długich jedwabnych rękawiczkach i czarnej sukni z gorsetem i rozcięciem, odsłaniającym biodro i pończochę, podpiętą na pasie.

Płomień i Wilk. Miękkość i Siła. Jedwab i Skóra...

 

kalimera
 
W moim zawodzie na co dzień zupełnie obcy mi ludzie obdarzają mnie ogromnym zaufaniem. Niekiedy niesłusznie, nie jestem alfą i omegą. I kiedy nadchodzi ten moment, kiedy obie strony zdają sobie sprawę z pomyłki, kiedy oni milczą... Wolałabym po stokroć, żeby robili mi wyrzuty, żeby patrzyli mi w oczy, żeby nawet mnie opierdolili... Ale kiedy oni milczą... Moje serce kroi się na tysiąc kawałków.
 

kalimera
 

Wszędzie pełno facetów! Zamiast więc opisywać, co ostatnio zeżarłam na obiad, albo jaka nuta wpadła mi w ucho, postanowiłam zająć się obserwacją.
iaso.blog.onet.pl/
 

kalimera
 
OK, przegięłam. Wiecie, jak długo można nosić miesięczne szkła kontaktowe? Trzy miesiące. Po tym czasie dostaje się zapalenia spojówek.:/
Teraz jestem skazana na kilka dni "rozmycia"...
 

kalimera
 
Jest tylko jeden sprawdzony sposób na nieustępliwą samotność => konwertować niepotrzebne uczucia na energię i zacząć robić coś dla siebie. Zwiedzać świat, tworzyć, spełniać swoją pasję... Pewnego dnia możesz stać się kimś wielkim... Bo w każdym człowieku jest potencjał. Nawet jeżeli inni go nie dostrzegają.
 

kalimera
 
Nie uwierzycie, gdzie to ostatnio usłyszałam... Od mniej więcej 3 minuty, w momencie jak wchodzi pianino (a pianino ja wychwycę wszędzie, nawet ze słuchawkami w uszach), z głośników... na peronie pierwszym dworca głównego w Gdańsku. NA DWORCU! LISA GERRARD! I niech mi ktoś powie, że w Gdańsku nie ma kultury...;))

 

kalimera
 
No dobra, już widzę, że przy drugiej części książki sobie nie pofantazjuję, bo będzie smutna i depresyjna. Szkoda. Czego, jak czego, ale akurat smutku i depresyjności mi teraz nie potrzeba.

*
Chyba niechcący zdemotywowałyśmy z mamą panie sprzedawczynie w miejscowym sklepie - najpierw, jak to byłe mieszczuchy, przyzwyczajone do dostępności "frykasów", chciałyśmy kupić mleczko kokosowe (do zupy) - pani była na równi zdziwiona i rozbawiona. Innym razem poprosiłam o musztardę chrzanową - również nie było. A dziś - chęć zakupu płatków śniadaniowych pozostała niestety nadal tylko chęcią. Płatków niet. Ale panie same z siebie obiecały, że sprowadzą:)
Z drugiej strony życie na wsi ma jednak tą zaletę, że żeby gdziekolwiek dojść, trzeba się sporo nachodzić - a to dobre dla zdrowia i samopoczucia. I te krajobrazy... i skowronki... i piejące koguty...:)


 

kalimera
 
Ooch, jak cudownie pada... Nie ma jak deszczowy, ciepły wieczór z ciekawą książką... Niestety, ta przyjemność nie potrwa długo, bo oto za moimi plecami piętrzy się jak wyrzut sumienia stos notatek, który skręca mi wnętrzności winą za każdą minutą spędzoną na czymś innym, niż nauka.

Cóż, właściwie to nie uczę się tylko podczas posiłków i kiedy śpię. Cudownie, po prostu cudownie. Mój żołądek włącza syrenę alarmową za każdym razem, kiedy trafiają do niego pierwsze łyki kawy, a mój mózg wydaje się ważyć tonę i raczy mnie ostatnio halucynacjami...


Vivat Academia, vivant professores.

:/
 

 

Blog tylko dla dorosłych

Dalsze strony zostały uznane przez właściela bloga za zawierające treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich (mających ukończone 18 lat). Strony te zawierać mogą w szczególności treści o tematyce erotycznej, a także treści drastyczne lub inne przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich. Decydując się na zapoznanie z treścią tych stron, czynisz to na własną odpowiedzialność.

Korzystanie ze stron zawierających treści przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich następuje na ryzyko osoby decydującej się zapoznać z takimi treściami.

Oświadczam, że mam ukończone 18 lat i wchodzę na własną odpowiedzialność.